Nothin Like Us

Nothin Like Us

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 2. "Serio ?"

Dla niektórych dobrze, a dla niektórych źle. O czym mówię ? Eh, mowa o niedzieli, dniem którego nienawidzę. Dlaczego ? Bo jutro trzeba iść do szkoły, gdzie znowu będą mnie wyzywać i bić. Dzisiaj wyjątkowo nie chciało mi się wstawać, lecz mus to mus. Nie patrzyłam na godzinę lecz wyglądało tak na koło 10.00 więc nie było tragedii. Jak co ranek podeszłam do radia i włączyłam płytę mojego idola.  Nie wiedząc czemu nawet opiekunka mnie nie wołała, co oznaczało jedno. Wszyscy wyszli na spacer, beze mnie! Zresztą już jestem do tego przyzwyczajona, wiele osób namawiało panie by mnie nie brać na co te się zgodziły bo im to na rękę. Postanowiłam jak co dnia iść się wykąpać, no bo chyba brudna nie będę chodzić po domu dziecka. Chociaż i tak jestem już nielubiana więc wole sobie nie załatwić gorszej opinii.Tak jak mówiłam udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam myśleć jaka brzydka jestem, chociaż wiele razy mi powtarzano że tak nie jest. Ja nigdy nie wierzę ludziom, jestem mało wierna. Nawet do końca nie wierzę panią wychowawczynie. W pewnej chwili olśniło mnie że wyniki konkursu będą na orginalnym facebooku i na twitterze. Z tego co wiem wszystko ma być ogłoszone wieczorem. Bardzo poddenerwowana a zarazem szczęśliwa udałam się do naszykowanej już wcześniej kąpieli. Będąc wczoraj wieczorem na tt zauważyłam tweeta w którym pisze że dzisiaj ma być w rodzinnym mieście czyli tu, ma odwiedzać domy dziecka które brały udział w konkursach. Jestem bardzo ciekawa jak zareaguje gdy go zobaczę. Posiedziałam tak jeszcze z 10min po czym wyszłam do pokoju owinięta ręcznikiem, gdzie udałam się w stronę szafy.
Chwile szperałam i znalazłam strój na dzisiaj . Niby taki fajny a zwyczajny. Lekko odwróciłam głowę by spojrzeć na zegarek który wskazywał godzinę 13:58. Spokojnym spacerkiem udałam się na stołówkę gdzie musiałam powiadomić panią Elisabeth że Justin ma zamiar nas dzisiaj odwiedzić. Wychowawczyni właśnie rozmawiała z moim najgorszym wrogiem, czyli Natalie. Jest moim wrogiem od gimnazjum, zawsze odbierała i odbiera to co mam. Chwile postałam, poczekałam aż pani przestanie z nią gadać. Po chwili podeszłam do niej.
-Pani Elisabeth
-Tak Susan ?
-Justin ma odwiedzać domy dziecka które brały udział w konkursie.
-Dzisiaj ?
-Tak, za około 2godziny powinien być.
-Dziękuje dziecko że mi powiedziałaś, idź naszykować pokój by wywrzeć dobre wrażenie.
Tak jak powiedziała tak zrobiłam, postanowiłam trochę posprzątać. Wyciągnęłam ze schowka odkurzacz i udałam się do pokoju by sprzątać. Po posprzątaniu oczywiście musiałam odnieść przedmiot  tam skąd go wzięłam. Czasem zastanawiam się po co ja żyje ? Dobra mniejsza z tym, musiałam jeszcze ogarnąć mniej więcej pokój bo inaczej Jus by się wystraszył. Pościeliłam łóżko, umyłam trochę okna i umyłam biurko. Wybiła godzina prawdy, na prawdę się bałam więc na rozluźnienie nerwów włączyłam Believe. Ledwo co usiadłam a usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko poleciałam i otworzyłam. Zobaczyłam tam wychowawczynię i Biebsa, na co od razu się zarumieniłam.
-Cześć, Susan tak ?
-Tak, miło mi-zarumieniłam się
-Ładny pokój i ładnie rusujesz.
-Dziękuje
Opowiedziałam mu całe moje dzieciństwo, z tego co zobaczyłam poleciały mu łzy.
-Czemu płaczesz Justin ?
-Bo mi przykro że moje Belieber przechodzą takie coś a ja nie mogę im w tym pomóc.
W tej chwili lekko się uśmiechnęłam i go przytuliłam.
-Pojedziemy do McDonalda ?-zaproponował
-Jasne, tylko założę kurtkę, poczekaj.
-Jasne
Udałam się do mojej szafki która znajdowała się blisko łóżka. Wyciągnęłam szarą kurtkę skórzaną.
-Możemy iść-oznajmiłam
-Dobra to chodź.-złapał mnie za rękę i udaliśmy się do pani Elisabeth gdzie Justin chwile z nią porozmawiał na osobność.
-Susan tylko nie narób mi wstydu-oznajmiła
-A o co chodzi ?
-Susan to niespodzianka, chodź.
Nie wiedząc o co chodzi, zdałam się na Justina rękę i poszłam za nim. Wszyscy wokół się na mnie patrzyli, no bo to nie codzienny widok widzieć zwykłą nastolatkę z gwiazdą pop'u.
Wsiedliśmy do auta gdzie kierowcą był Kenny. Jechaliśmy już z 10min a ja usnęłam na ramieniu Justina.
Obudziłam się rano na łóżku ? Przecież pamiętam że zasypiałam na ramieniu Jusa. A bardziej mnie denerwuje to że nie jestem u siebie. Po chwili zapukał do mnie Bieber z tacą na której znajdowało się śniadanie.
-A to dla naszej zwyciężczyni konkursu.
-Boże dziękuje i nie było trzeba.
-Oj było trzeba. Smacznego. Jest już 13 więc ubieraj się bo za niecałą godzine koncert. W łazience masz strój.
I wyszedł. "Serio ?" 
Zjadłam szybko po czym popiłam herbatą. Po moim szybki śniadaniu udałam się do łazienki szybko się umyć. Uczesałam włosy i ubrałam ciuchy na koncert.
Wyszłam z łazienki po czym udałam się do salonu gdzie czekał już jakiś czarny koleś który oznajmił mi że mam iść do auta bo ktoś już tam na mnie czeka. I udałam się tam.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisane po ciężkich leniach, nie chciało mi się ale dla Was wszystko <333
Prosze o kom :)